Ongiś bardzo wysoki standard edukacji, ale czy dzisiaj?
- Znajomi z zagranicy, coraz częściej zwracają uwagę że mamy w Polsce konkretne szkoły zawodowe z profilem: technik masażysta, dwuletnie szkoły, do tego bezpłatne i z państwowym egzaminem zewnętrznym, a niektóre nie tylko medyczne z nazwy. Sami by chcieli skorzystać, ponieważ nie tylko w Europie to absolutny fenomen, do tego z praktykami klinicznymi? Serio? Ale pojawiają się pytania o program, jak wyglądają praktyki i status tej profesji w Polsce obecnie? Czy sami dypl. masażyści mają wpływ na aktualizowanie programu nauki, etc. (…)
- Mogę tylko odpowiadać z własnego doświadczenia jako min. absolwent Medycznego Studium Zawodowego Wydział Masażu Leczniczego dla Niewidomych w Krakowie, nauka w latach 1987-1989. (Transparentnie, ze zrozumieniem co wtedy kończyliśmy nie ma problemu po przetłumaczeniu nazwy szkoły i kierunku na jakikolwiek język.)
1. Fakt, nauka z praktykami klinicznymi cały 3 i 4 semestr, w szpitalach, przychodniach i wówczas już początkowo w pracy z pacjentami w terenie. Część wykładowców akademickich, włącznie z rewelacyjnym wtedy programem anatomii i ze skryptem profesor Janiny Sokołowskiej, tłumaczącym wtedy co i jak się wyczuwa także z podstawami roli powięzi, etc. Ciekawe zajęcia z masażu, u mnie akurat z ś.p. mgr Marianem Skwarą. Z pracowniami masażu, zajęciami non stop, gdzie także ćwiczyliśmy już dodatkowo po zajęciach, popołudniami. (…)
2. Dlatego też długo po szkole jako praktyków, nie był nas ktoś w stanie zaskoczyć pseudo nowinkami. To nie brak pokory! Spotykaliśmy się regularnie raz na kwartał w sekcji masażystów KSMN, ówczesne prężnie działające stowarzyszenie masażystów. 3. Tak, to właśnie sami technicy masażyści, dbali o swoją grupę zawodową i co ciekawe w miarę normalnie przeszliśmy reformę kiedy tworzono tzw. NFZ, status technika masażysty pozostał!
Kiedy pojechałem zagranicę, r. 1992, nie szukając pracy, ale pokazując czego uczono nas w Polsce, w rezultacie zaproszono mnie do wymiany doświadczeń zawodowych, kontynuacji nauki, ale w zamian za dzielenie się własnymi doświadczeniami, co miało miejsce w kilku krajach. Ich interesowały doświadczenia kliniczne, mnie bardziej odnowa psychosomatyczna, profesjonalna relaksacja, uwalnianie napięć, ale raczej jako poparcie własnych przewidywań i doświadczeń w pracy z ludźmi w chronicznym stresie, po urazach, wypadkach, czasem po mieszanej traumie. Min. dlatego nie mam tego charakterystycznego dla krajan podejścia, że jak coś z zagranicy, to musi być super. Może, ale chodzi raczej o „jedność w różnorodności”. (…)
Przeleciało 35 lat pracy, a także jakieś 30 prowadząc szkolenia, pisząc artykuły i książki, udział w konferencjach w kraju i zagranicą. Ale coraz trudniej jest mi odpowiadać na takie pytania: Jak dzisiaj funkcjonują szkoły z kierunkiem technik masażysta? My musieliśmy się wpierw do takiej szkoły dostać! Były wstępne egzaminy, min. ze zdolności palpacyjnych, manualnych.
I przepraszam, ale trudno się wypowiadać, jak funkcjonują obecnie szkoły TM.
Teraz to jest raczej czas intensywnej rekrutacji, marketingu, etc. Nie wiem kto dzisiaj co zapewnia w szkołach, jakie są praktyki, także czy i na ile chce się technikom masażystom angażować w sprawy swojego środowiska, czy da się przeczytać jakiś ciekawy artykuł, może jakąś ciekawą książkę napisaną przez samego technika masażystę? Ufam, że się mylę. (…)
Mam sporo nowych wyzwań, ciekawych klientów, etc. Skupiając się na tym, na co mam bezpośrednio wpływ. Czego także koleżeństwu życzę, z pozdrowieniami, powodzenia. Do zobaczenia w drodze.

