Prezentacja własnych, przepracowanych koncepcji, czy warto? Odpowiedź

Prezentacja własnych, przepracowanych koncepcji, czy warto? Odpowiedź

Czwartek, Marzec 19, 2026

W rozmowach, temat: Promowanie nieco znanych już „marketingowo” metod, czy prezentacja własnych, przepracowanych koncepcji, co wybrać?

- Piotrze, sporo lat od naszego spotkania minęło. Pamiętam jak pisałeś pierwsze artykuły o roli powięzi, pracy z tkankami miękkimi czy o. Ale poszedłeś jednak własną drogą i skutecznie wypromowałeś wiele lat temu metodach z szerokiego nurtu body work, min. o cranio-sacral, rolfingu i jeszcze innych, nie pamiętam dokładnie, swoje koncepcje.

Zastanawiało mnie wtedy, osadzonej w praktyce stricte w masażu leczniczym i fizjoterapii, jakie te metody z nurtu body work, czyli pracy z ciałem mają znaczenie, kto z nich korzysta lub będzie? Byłam także na twoim kursie z Integracyjnego Masażu Bodywok, prawie 20 lat temu. Ale wtedy docierało to do mnie raczej jako pewna impresja ad relaksacji. Może dla ludzi szukających wsparcia w profilaktyce, jakoś tak myślałam. (…)

Wtedy nie rozumiałam jakie ma znaczenie, np. w twoim rozumieniu IMBW, jako odnowa psychosomatyczna, przede wszystkim w sensie uwalniania chronicznych napięć, czy relaksacji jako wstępnego elementu w terapii, także u osób o mieszanej traumie, po urazach, wypadkach, czy pracujących, żyjących w chronicznym stresie. Do czasu! (…)

Ponieważ jakiś czas temu, wylądowałam zagranicą. Nie że lepiej, ale inaczej, oczy mi się otworzyły, jak można pracować z osobami w chronicznym stresie. Okazjonalnie jestem także wykładowcą. Mam ze sobą twoją pierwszą książkę: „Współczesny masaż”. Jest z 1998 roku, ale paradoksalnie niektóre fragmenty są nadal bardzo aktualne. (…)

I zrozumiałam, jak wiele twojej pracy i zaangażowania było potrzebne, aby wypromować coś własnego. Tak, wiem że przede wszystkim praktyka, ale poza nią pisanie artykułów, potem kolejne książki, konferencje i sporo szkoleń. Dla mnie to rewelka. (…)

Ale pojawiło się kiedyś pytanie, czy nie wolałeś promować wtedy, uznanych już metod, a mniej znanych w Polsce? Byłbyś przecież bez problemu instruktorem jednej z nich, mając we wsparciu potężny marketing! Ale jednak zdecydowałeś się na promocję własnych doświadczeń, popartych sporą praktyką, a nie marketingiem? Dlaczego?

I jeszcze jedno, tak na odległość, w sensie czasoprzestrzeni, dziękuję bardzo za udostępnienie twoich książek w formie pdf. Tak, można je w miarę zrozumiale przetłumaczyć. Co też czynię na własne potrzeby i moi podopieczni, bardzo pomocne. Szczerze, popularyzuję twoje koncepcje zagranicą. Ale pod nieco innymi nazwami, bo tu trzeba się oprzeć w skojarzeniach na nieco znanych już metodach. Nie działa, że coś jest z Polski, że ktoś tam także coś oryginalnego wypracował. Może i przykre, ale tak bywa.

Ufam że nie masz o to żalu. Z mojej strony, podaję namiary i znajomi ściągają twoje książki na potęgę. I przy okazji czytają informacje z twojej anglojęzycznej strony. (…)

Są pytania min. o masaże: po stłuczeniach, zabiegach z medycyny estetycznej czy chirurgii, modelowaniu czy pracy z bliznami, rewitalizacja po ciąży, a po lekturze książki o twarzy, pytania o twoją koncepcję KTE, twarz emocjonalną, lista jest długa. (…)

Zauważyłam, że jakiś czas temu wycofałeś się z organizowania szkoleń. Pomyślałam, jak to, przy takim dorobku? Ale dzięki za zaufanie, wytłumaczyłeś, nie wiedziałam, teraz rozumiem. Ufam że znowu do nich wrócisz, życzę zdrowia i dalszych sukcesów.

I teraz także rozumiem, sam nie organizujesz szkoleń, choć czasem prowadzisz warsztaty dla konkretnie zainteresowanych, także zagranicą. Fajne są te twoje krótkie, interesujące filmy na kanale YT plus muzyka. Był też taki bardzo ciekawy z nauką palpacji, ten motyw z kartką, ale nie mogę znaleźć. Za to ten z Paryża jest super. (…)

Reasumując, ufam, że jak będę kiedyś dłużej w kraju, to będę kolejny raz na kursie IMBW. A może uda się także ściągnąć kiedyś ciebie do nas, choć to dosyć daleko. Swoją drogą książki to także bardzo ciekawe materiały, no ale tylko jako wsparcie teoretyczne.

I jeszcze jedno, odnośnie twoich przewidywań. W kraju gdzie praktykuję, postcovidowo poszliśmy mocno w szkolenia online, ale z czasem ukazały się fatalne skutki uboczne, odnośnie relacji międzyludzkich. Masz rację ludzie wracają do spotkań, zwłaszcza tych kameralnych zawodowo jak i prywatnych, u nas teraz to podstawa, a online to teoria.

Z podziękowaniem S. Możesz ponownie udostępnić stronę gdzie można pobrać książki?

- Dziękuję za korespondencję, ale tu kompletnie nie chodzi o mnie, nawet nie o to co w praktyce, ale jaki jest kontekst! Najkrócej jak można: Nie promowałem nurtu body work, ale raczej popularyzowałem nieco inne potrzeby i oczekiwania, wtedy pacjentów. Tak swoją drogą, nurt „body work” nie oznacza tylko pracy z ciałem, ale poprzez ciało. Fakt, sporo pisałem, informując tak dla zrozumienia korzystających i poszukujących nowych koncepcji, na czym polega zróżnicowany nurt body work i niektóre metody. (…)

Ale rzecz dotyczy także szacunku dla pracy, autorów danych koncepcji czy metod! W moim rozumieniu, możesz popularyzować jakieś metody ale uczyć, to pod warunkiem, że masz odpowiedni dokument, certyfikat instruktorski czyli błogosławieństwo dla nauczania danej metody, koncepcji, od autorów. Fakt brałem udział w różnych, także autorskich szkoleniach, ale udział, a prowadzenie szkoleń, to są różne aspekty.

Mnie wówczas, jedynie przekonywał rolfing, ale w pierwotnej postaci. (…)

Czy jest łatwiej promować, albo popularyzować znane metody, czy własne koncepcje? Nie zastanawiałem się. Pewnego dnia, wiosną, na spotkaniu w środowisku dypl. techników masażystów, zapytano mnie o moje doświadczenia z praktyki i z wyjazdów zagranicę. Powiedziałem tylko że zagranicą, miałem okazje skonfrontować już wtedy własne, choć bardzo specyficzne, niszowe doświadczenia. I był początkowo dystans, ponieważ to był czas kiedy byliśmy zapatrzeni we wszystko co zagraniczne.

A potem już poszło, propozycje zorganizowania i poprowadzenia szkoleń, następne publikacje w prasie, z czasem kolejne książki, czynny udział w wielu konferencjach, szkoleniach. Jako dyplomowani technicy masażyści, mamy wiele możliwości, ale.

I jeszcze jedno był to czas, zwłaszcza 2000- 2020 niesamowitej współpracy międzyśrodowiskowej, zawodowej i ciekawych relacji interpersonalnych.

Dla mnie liczy się przede wszystkim praktyka i zmieniające się wyzwania, czyli konkretne potrzeby i oczekiwania, a koncepcje, metody są w dalszym planie.

Do zobaczenia gdzieś tam po drodze. www.bodyworker.pl

Szukaj