O boy, wzięło cię na wspominki.
- Piotr, spore doświadczenia z masaży, także literackie, tyle przeprowadzonych szkoleń, czynny udział w konferencjach i do tego jak sią okazuje, dowiedziałem się od znajomych, także że niezły „kabareciarz” z ciebie, jeśli tak mogę nazwać. Mnie wystarczył ten twój artykuł, że ongiś brałeś udział w wykopaliskach niedaleko Poznania, chyba w Tucznie. Że odkryliście w jakiejś jamie, inskrypcje o starosłowiańskiej metodzie masażu i że będziesz z tego prowadził szkolenia! Sporo osób się wkręciło na poważnie w dyskusji, niezłe! 😊 (…)

Czy jest prawdą, że podczas nauki w szkole masażu w Krakowie, występowałeś w kabarecie: „Pod masażystą”? Czy to tylko takie pogłoski? A propos tyle lat w trasie, konferencje, szkolenia, etc. Pewnie były różne śmieszne sytuacje, twoje czy też generalnie podczas wystąpień innych? A może jakieś aktualne sytuacje, podziel się!
- O boy, wzięło cię na wspominki, ale dobra. Fakt, zawsze w coś się angażowałem po nauce czy podstawowej pracy. W Krakowie, zaangażowałem się w radiu słuchaczy: Brzęczek. Mieliśmy też taki kabaret, faktycznie robocza nazwa była: „Pod masażystą” a z kolegą, aka Milimetr, bo gość miał faktycznie ponad 2 m. I kiedyś, chyba w 1988, wzięliśmy udział w ówczesnym „Mam talent” czyli : Śpiewać każdy może i rozśmieszać, w „Piwnicy pod Jaszczurami”. Wiem, może szok, ale wtedy w PRL-u, był kabaret i coś na wzór obecnego, stand-up. Poszliśmy z Milimetrem w kategorii: duet i indywidualnie. Śpiewaliśmy hit: „Jedynie silni masażyści, mogą tyle ciepła dać.” (…) Polski, mój tekst do oryginalnego: "To all the girls I've loved before, Wille Nelsona I Julio Iglesiasa, ludzie kładli się ze śmiechu. A potem Milimetr zaśpiewał: „Bo ja mam geny z przeceny,” (…) na kolanach. To było coś. Natomiast w singlu zaśpiewałem wtedy hit Stinga, Fragile, w 1988! ale w polskiej, mojej wersji: „Za ścianą w snach, przez lata czekał taki ktoś, twój wymarzony sen, ma właśnie dzisiaj, swoja moc. Nie pytaj mnie, czy zechcesz ze mną dzisiaj wyjść, twój wymarzony sen.”(…)
Po naszym wspólnym występie widownia zamilkła. A po ciszy komentarz:
- Pięknie panowie, jak wiem jesteście przyszłymi masażystami. Wiecie, droga artysty, choć zapowiadacie się dobrze, jest bardzo trudna. Moja rada, trzymajcie się może lepiej masażu!
- I co, kto tak skomentował, że pamiętasz do dzisiaj, tak dokładnie?
- Andrzej Sikorowski, z grupy Pod budą, bardzo dobra rada!
- A to dobre a możesz coś więcej, robi się ciekawie.
- Jakiś czas temu, także w Krakowie miałem prelekcję i pokaz, temat: Masaż w okresie macierzyństwa. I tłumaczyłem, że masaż kobiet w ciąży, to nie jest bezwzględne przeciwskazania, jeśli nie ma dodatkowych przeciwwskazań. Czasem nie wiemy, zwłaszcza ona, że jest już w ciąży. Ale odezwał się jeden z uczestników:
- No wiem pan, to nic nadzwyczajnego, ja mam klientki które podczas korzystania z masaży zachodzą w ciążę. I co z tego? Widownia najpierw zamarła, a potem wszyscy w śmiech. Bo taka gra słów. I odezwał się lekarz:
- Wie pan co, ja jestem z kliniki dla kobiet, leczenia niepłodności, może nawiążemy współpracę? Sala w ryk, wszyscy kładli się ze śmiechu! On się później tłumaczył, że chodzi o to, jak któraś chodzi na masaże, ale nawet nie wie że zaszła w ciąże. Cóż, tylko się pogrążył biedaczysko! (…)
Na innej z konferencji, zagraliśmy taką scenkę rodzajową, mówiłem o chronicznym stresie, że czasem ktoś wpada na ostatnią chwilę, a bywa że z komórką w ręku. I tak się stało. Ja już wystartowałem z prelekcją, a na salę wbiega klientka/modelka i gada przez telefon, kładzie się na stole i komentuje:
- Możesz zaczynać, ja muszę jeszcze wysłać emaile! (...)
Sala wpierw zamarła, a potem komentarze: Jak tak można! Co sobie myśli, to jest przecież poważny kongres! Cóż, poszło w eter. Kto zrozumiał to zrozumiał. Potem były rozmowy i komentarze, niesamowicie to zagraliście i wkręciliście nas! (...)
- Piotr, dawaj jeszcze, może jakieś inne sytuacje.
- Na jednym z kongresów, miałem wykład ad masażu i psychosomatyki, podczas wstępu do pokazu, powiedziałem, iż można zaproponować klientce, klientowi, aby położyli się wpierw w jak najwygodniejszej pozycji. A „modelka” która przygotowywała się odpowiedziała pod nosem: No nie kuś! Ale to przechwyciły mikrofony i sala w śmiech! (....)
- Ups, wiem że pamiętasz takich sytuacji sporo, a gdybyś dzisiaj, w 2026, wystąpił w takim stand-upie? Masz pewnie jakieś pomysły, tak z obserwacji, no dawaj, nie daj się prosić.
- No to ups! Ludzie uczą się w dwuletniej szkole, kierunek technik masażysta, a potem uczestnicą w weekendowych kursach, korzystają ze szkoleń „online” z jakiejś np. orientalnej metody! Podkreślam szanuję ich tradycje, ale weekendowy kurs i do tego online? I dostają kociokwiku, że to takie super i trendy! (…)
- No tak, chyba załapałem, rozumiem, a możesz coś więcej?
- Po dwuletniej szkole medycznej, z państwowym egzaminem, dyplomem, ludzie idą dalej, korzystają i będą korzystać z różnych kursów. Dla mnie to oczywiste, że warto dalej się edukować, co też przez lata czyniłem i czasem mnie to sporo kosztowało. Ale teraz jest temat tzw. szkoleń punktowanych, ale w sumie nikt dokładnie nie wie co i jak, o co tu dokładnie chodzi? Ustawa to jedno, a realizacja, ustawka? Miało być poważnie, medycznie, konkretnie, na zasadzie kontynuacji edukacji, w ramach profesjonalnych szkoleń stricte medycznych. Ja to rozumiem, nie można się zatrzymać. Ale jest póki co informacyjny chaos. (…)
- No to jest faktycznie temat do stand-upu. Rozbawiłeś mnie. (…)
- Wiesz co, zastanawiam się, czy nie zaproponować szkoleń z tego odkrytego starosłowiańskiego masażu, z tych notatek z wykopalisk. Nazwałbym to np.: "TucznoUp" lub też "Sarmatia Power Massage" lub "Lech Face Lifting"? Skoro ludzie są zainteresowani np. nauką i do tego online, jednego z popularnych liftingów twarzy rodem z Azji? To dlaczego by nie w "oryginale" ze źródeł? Certyfikat byłby stylizowany na starodruk na pergaminie, etc!
- Widzę że stare "stand upowe" klimaty wracają. Dobry jesteś!
- Przepraszam, pytałaś to odpowiadam. Ale nie chcę tego dalej komentować. I ufam, że potraktujemy to jako masażowy stand up! Liczę na poczucie humoru, a przy okazji na refleksje, dokąd właściwie zmierzamy. W praktyce to wiadomo, ale w sensie reakcji na kolejne dziwne ustawy, nie wiadomo. (...)
Póki co, mam sporo pracy, klientów. A propos, już dostałem propozycję, aby poprowadzić stand-up w jednej ze szkół, serio. Pozdrawiam, do zobaczenia. (…)

