Masaż w tradycji Rdzennej Ludności Ameryki

Masaż w tradycji Rdzennej Ludności Ameryki

Czwartek, Styczeń 15, 2026

Doświadczenia własne

Z cyklu w rozmowach:

- Tak się ostatnio rozglądałam w twoim gabinecie i zauważyłam ciekawą mapę oraz flet? Dosyć nietypowy. Jaki to ma związek z Ameryką, mam na myśli USA? I przy okazji znasz, czy może praktykujesz jakieś tradycje regionalnych masaży tzn. znanych u Indian? Bo z tego co wiem, byłeś tam chyba dwukrotnie? No i czasem grasz także na flecie. (…)

- Oj, to jest raczej mapa pamiątkowa, może sentyment, ale przede wszystkim szacunek do historii i tradycji Rdzennej Ludności Ameryk, wybacz ale od razu podkreślam, wolę takie nazewnictwo! Flet jest faktycznie sprowadzony, jest w tzw. stylu NASF, z drewna cedrowego, ten jest oryginalny, prawdopodobnie zrobiony w manufakturze „w tradycji Kiowa” lub sąsiednich plemion, ale nie mogę mieć pewności, to już tyle lat minęło. To specyficzny flet, muzycznie nie ma szerokiej skali, ale ma niesamowite brzmienie i moc. (…)

- A co z tymi tradycjami, no daj się namówić, miałeś jakieś kontakty?                                                                                                                                       

- Jeśli chodzi o spotkanie z Rdzennymi Mieszkańcami, to byłem min. zaproszony na występ, jednego z artystów, tancerza, pieśniarza i flecistę Thokeya Inazin, znanego bardziej jako Kevin Lock, z Lakota/Sioux, to był niesamowity występ. A po przedstawieniu miałem okazję sporo z nim rozmawiać. Wiedział dokładnie gdzie jest Polska, co nieco z naszej historii, etc, w odróżnieniu od wielu innych Amerykanów. Porozmawialiśmy także o tradycjach i rozmowa także o mojej profesji czyli o masażu. Swoją drogą wiele lat później ś.p. Thokeya, był gościnnie na występach także w Polsce. Niesamowite spotkania. (…)

- Coraz ciekawiej, no i jak te tradycje, jakieś innowacje, bo nie masz w ofercie?

- Rzecz w tym, iż obecnie, czy jak wtedy, byłem ponad 30 lat temu, tradycje masażu, były raczej rdzennymi, plemiennymi doświadczeniami, rzec można bardziej rodzinnymi, nie jakimś tam „towarem eksportowym” czy szkoleniowym jak to dzisiaj w mediach społecznościowych czytamy, że ktoś prowadzi kurs albo warsztaty z masażu w jakiejś tradycji z (…).

Owszem masaż był i jest obecny w ich bardzo zróżnicowanych tradycjach, ale w sensie technicznym, to raczej prosty, choć ważny aspekt, związany także z energią „orenda”. Tyle że masaż był i jest traktowany bardziej obrzędowo, ceremonialnie. Jedną z tradycji jest ceremonia uzdrawiania „Sweat lodge”, niedosłownie tłumacząc, ale tzw. Szałas potów. To ceremonia bardzo specyficzna, z okadzaniem, „szałwią”, modlitwami, totalnym skupieniem na odczuciach, przede wszystkim z dziękczynieniem: za to co nas spotkało, co się wydarzyło lub miało miejsc, a masaż pełnił raczej rodzaj namaszczania z ziołami, czy też uwalniania napięć. W innej wersji był także wykonywany na ziemi, w sensie nie na stole do zabiegów. Tak, są obecnie próby rozprowadzenia tych tradycji, ale to raczej tylko inspiracje, impresje. (…)

- Czyli miałeś takie doświadczenie, a jakie odczucia?

- Miałem okazję także wiele lat później, przejść ceremonię „szałasu potów”, także już w Polsce, przeprowadzono ją w pewnej tradycji …. Dla mnie to ciekawość zawodowa, ale też zainteresowania etnograficzne czy socjologiczne. Natomiast to są bardzo osobiste doświadczenia, proszę nie pytaj o więcej, nie potrafię tego wytłumaczyć, ale warto było. (…)

Natomiast w Ameryce, w sensie tzw. terytorialnie USA, miałem okazję zobaczyć, wtedy oryginalny masaż w tradycji hawajskiej, tak go wtedy po prostu określano. Dzisiaj jest i u nas popularny tzw. masaż Lomi Lomi i różne odmiany, także jako oferty w Spa i ośrodkach wellness. Ale wybacz, nie chcę oceniać, ponieważ w oryginalnych tradycjach to jest raczej masaż, sesja, także ceremonialna, nie wiem na ile mająca wspólnego z ofertami w niektórych gabinetach. Ale może ktoś mieć przekonanie i jest w tym bardzo głęboko praktykujący i dobry! Możliwe że zna z oryginalnych przekazów. (…)

Czasem wykonuję na specjalne życzenie masaż polinezyjski ale ryt. maoryski. Uczyłem się kiedyś i praktykowałem, jakieś 20 lat temu. Ale mój instruktor, tzn. przewodnik, ś.p. odszedł, więc z szacunku do tradycji, bo linia została przerwana, tylko czasem wykonuję ten masaż. Na specjalne życzenie, jeśli komuś bardzo zależy, tyle że hobbystycznie, bezpłatnie, poza ofertą gabinetową, takie są realia, ale przede wszystkim też szacunek dla innych tradycji. (…)

- Czyli lubisz doświadczać, że tak powiem jeśli to możliwe u źródeł, ale niekoniecznie praktykujesz takie tradycje? Szacunek czy jeszcze coś?    

- Może tak, to co rozumiemy jako masaż klasyczny w ujęciu europejskim, szeroki spektrum zastosowania, jest jednym z najbardziej urozmaiconym technicznie masażem na świecie, serio. Tyle że to jest baza, zależy co z nim zrobisz, w jakim celu zastosujesz! Nauka klasyka, segmentarki i pochodnych, drenażu limfatycznego czy głębszej pracy, to jakieś 2-3 lata na początek.

A teraz wyobraź sobie że przyjeżdża do Polski np: Indus, Tajlandczyk, czy Rdzenny Amerykanin, tak na weekendowy kurs z klasyka i zabiera to doświadczenie ze sobą i przekazywałby, sprzedawał to doświadczenie z klasykiem jako tradycyjny masaż europejski. Wiem że też czasem wykonujesz masaż, wyobraź to sobie?

- No jak to, klasyk opanować w weekendy? No co ty!

- Ale wielu Europejczyków robi to przecież w odwrotnym kierunku! Bywa że po weekendowym kursie bez innych podstaw, promuje się masaż ayurwedyjski, tajski, balijski, etc. Choć technicznie są to prostsze masaże, ale wymagają zupełnie innego wglądu.

I moim zdaniem jest trudno tak przeskakiwać, z gabinetu, albo po pracy w klinice, iść do innego gabinetu i wykonywać inne tradycyjne masaże. Tak samo ja muszę się odpowiednio przygotować, chociażby do japońskiego masażu twarzy. Choć uczyłem się u źródeł u autorki, danej koncepcji, to jest to zupełnie inna rzeczywistość. Tak szacunek dla tradycji.

I szkoda, że tak mało cenimy nasze tradycje. W Polsce masaż jest obecny niemal na każdym kroku, gabinet przy gabinecie i ludzie na praw korzystają, z różnych powodów. Tyle że marketingowo promuje się raczej metody, a nie cele! Mamy szkoły dwuletnie policealne bezpłatne i ogrom kursów. Ale jeśli dogłębnie nie przepracujesz masażu klasycznego, to nie zrozumiesz, jakim może być niesamowitym narzędziem. Jeśli nie, to będzie ciebie fascynował niemal każdy weekendowy kurs który z nazwy trąci orientem.(…)

- A teraz rozumiem, twój tok myślenia. Teraz chyba doceniam także. Wiem że czasem przeprowadzasz warsztaty także partnerskiego masażu, była znajoma z synem, także przyjaciel z żoną, ale mówili tylko że w nurcie body work. I teraz rozumiem, dla ciebie podstawa to cel masażu, oczekiwania i potrzeby. Mimo że masz wypracowane w praktyce i opublikowane w książkach swoje autorskie koncepcje, oni byli bardzo zadowoleni, to było ponoć dla nich także jak ceremonia, to jednak traktujesz metody drugoplanowo.

Wracając do innych tradycji, Myślisz że w dużym stopniu dotyczy to nastawienia? Nie wiem jak to nazwać? Że coś jest orientalne, tajemnicze? A nasze tradycje nie?

- Tak, widzę że dostrzegasz sedno sprawy. Tak szacunek i głębsze ogarniecie tematu. Tylko pamiętaj, to jest moja droga, wnikliwe obserwacje, ale bez oceniania. Spotykam ludzi którzy są także bardzo głęboko osadzeni w innych tradycjach masażu i szanują je, tak jak ja europejskie.

Z obecnych doświadczeń, podstawa dla mnie to somatoreponsywność.

 

Szukaj